Recenzując “Czarownicę” Julesa Micheleta oraz “Królową wszelkiego czarownictwa” Jacka Chaneka, obie wydane przez Fosforos, trudno nie odczuć, że to spotkanie dwóch bardzo różnych, a jednak dopełniających się perspektyw.
Michelet w swojej XIX-wiecznej “Czarownicy” nie opisuje tylko historii polowań na czarownice – on tworzy mit kobiety, która przez wieki stawała się ucieleśnieniem lęków społecznych, obiektem nienawiści, ale też symbolem siły i niezależności. To książka pełna emocji, wizji i symboliki – czasem bardziej literacka niż historyczna, a jednak niezwykle sugestywna. Michelet widzi w czarownicy nie tylko ofiarę, lecz także rewolucjonistkę, kobietę, która poprzez kontakt z naturą, intuicją i cielesnością wymyka się patriarchalnym strukturom. To narracja, która – choć osadzona w XIX wieku – wciąż porusza współczesne czytelniczki, bo odnajdujemy w niej echa tego, jak kultura przez wieki próbowała ujarzmić kobiecą wolność.
Z kolei Jack Chanek w “Królowej wszelkiego czarownictwa” prowadzi nas w stronę systematycznej refleksji nad figurą Bogini – tej, która w wielu tradycjach pogańskich, wiccańskich i feministycznych staje się osią duchowości. To opowieść bardziej współczesna, badawcza, ale nie sucha – raczej pełna prób zrozumienia, dlaczego archetyp Bogini jest tak ważny. Chanek pokazuje, że czarownictwo to nie tylko historia prześladowań, ale też historia odzyskiwania mocy, rytuałów i narracji, które przez wieki dawały kobietom poczucie siły i wspólnoty.
Czytane razem, te dwie książki tworzą swoisty most pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Michelet przypomina o tym, jak groźna bywała kobieca odmienność, a Chanek – jak dziś ta sama odmienność może stać się źródłem duchowego i psychologicznego bogactwa. Obie książki odwołują się do tego, co w psychologii nazywamy archetypami: czarownicy, bogini, matki, buntowniczki. To figury, które w kobiecej psychice wciąż są obecne – czasem w cieniu, czasem w pełnym świetle.
Czytając, miałam poczucie, że spotykam się ze swoistą podróżą inicjacyjną: Michelet pokazuje ból i cierpienie wpisane w historię kobiet, Chanek – jak z tej historii możemy wyciągnąć energię twórczą i duchową. To jak droga od traumy do integracji – a więc proces, który w psychologii głębi jest tak fundamentalny.
To nie są lektury “łatwe” – nie czyta się ich jak poradników czy współczesnych esejów. Wymagają czasu, skupienia i gotowości na to, by poczuć w sobie echo dawnego lęku i współczesnego pragnienia. Ale jeśli pozwolimy im wybrzmieć, stają się jak rytuał przejścia – od ciemności stosów ku światłu kobiecej świadomości.
Myślę, że każda kobieta (i każdy mężczyzna, który odważy się spojrzeć głębiej) znajdzie w tych książkach coś dla siebie: pytanie o to, jak odzyskać własną moc, jak odczarować historię i jak na nowo zbudować relację z własną cielesnością, intuicją i duchowością.
Na koniec chcę serdecznie podziękować Wydawnictwu Fosforos za to, że wprowadza na polski rynek takie książki – wymagające, odważne i potrzebne. To literatura, która naprawdę potrafi poruszyć i zainspirować do wewnętrznej pracy.