To powieść o ranach dzieciństwa niszczących dorosłość, pragnieniu ulgi tak silnym, że może usprawiedliwić wszystko, nawet zbrodnię.
„Berg” to debiutancka powieść Ann Quin, napisana w 1964 roku. Zalicza się ją do nurtu powieści eksperymentalnej. Mówi się, że jej twórczość była silnie inspirowana psychoanalizą, dlatego portrety bohaterów są głębokie i niejednoznaczne. Jej dorobek artystyczny to zaledwie cztery powieści. Zmarła tragicznie w wieku 37 lat, najprawdopodobniej popełniając samobójstwo.
W świecie „Berga” jest gęsto, duszno i lepko – jak „figa w klejących palcach”, jak sugeruje jedno z metaforycznych porównań. To przestrzeń, z której czytelnik chciałby uciec, a jednak coś trzyma go w gęstej sieci myśli i wspomnień bohatera. „Czas przestał mieć znaczenie. Zegary stanęły. Powietrze było gęste.”
Quin buduje rzeczywistość na granicy jawy i urojenia. Prowadzi nas przez duszne pokoje taniego hotelu, brudne nadmorskie ulice i klaustrofobiczną atmosferę prowincjonalnego miasta – po to, by ostatecznie zamknąć nas w głowie głównego bohatera.
To tam rozgrywa się właściwa akcja – pełna fragmentarycznych wspomnień, halucynacji, fantazji i rozpadu. Autorka celowo zaciera granice między tym, co realne, a tym, co wyobrażone – co sprawia, że czytelnik, podobnie jak sam Berg, zaczyna tracić orientację. „Umysł… to rozległy, nienadający się do zamieszkania dom, pełen zamkniętych pokoi i zniszczonych schodów.”
Książka zachwyca poetycką wizją świata, estetyką brzydoty – „…w kątach leżał już śnieg, zmieciony, jak zamarzłe łabądki” – pisze autorka, a czytelnik od razu widzi zimową ulicę. Dominuje przytłoczenie i niepokój – Quin wprowadza tężejącą atmosferę napięcia.
Centralnym motywem jest relacja syna z nieobecnym w życiu, chociaż wszechobecnym w głowie Berga, ojcem. Bohater miota się między nienawiścią a potrzebą uznania – snuje plan morderstwa, który równie dobrze może być rzeczywisty, jak i symboliczny. Pojawia się pytanie: czy pozbycie się ojca przyniesie bohaterowi ulgę, czy jedynie pogłębi jego alienację?
„Berg”, często porównywany do twórczości Joyce’a, mnie przywiódł na myśl skojarzenia ze „Zbrodnią i karą” Fiodora Dostojewskiego – podobny klimat moralnego rozdarcia, brudu, ciężaru egzystencji, napięcia między winą a odkupieniem. Różnica polega na tym, że Quin rezygnuje z jakiejkolwiek moralizatorskiej puenty. Jej bohater nie jest postacią dążącą do zbawienia, lecz kimś, kto rozpada się bez możliwości scalenia.
„Berg” to lektura niełatwa – na pewno nie jest lekka. Trudno też nazwać ją przyjemną. Jeżeli jednak nie boicie się zanurzyć w cienie ludzkiej psychiki, zmierzyć się z wartką grą słów i uczuć, dać się porwać strumieniowi świadomości bohatera – to z pewnością ta opowieść zostanie z Wami na długo.
Dziękujemy Wydawnictwu Ossolineum za możliwość zapoznania się z tą poruszającą lekturą.